Bartek Cherka zwycięzcą Masters Challenge Lato 2017!

W dniach 23-24 września 2017 na kortach MTC odbył się turniej Masters Challenge Lato 2017. Po raz pierwszy w historii w finałach uczestniczyła najlepsza „szesnastka” sezonu zasadniczego. O tym jak nieprzewidywalny jest to turniej niech świadczy to, że zawsze wygrywają go różni zawodnicy i nigdy nie ma zdecydowanego faworyta przed Mastersem.

Jeden z uczestników zresztą trafnie skomentował, że Masters jest jak tie break – nigdy nie wiadomo, każdy może go wygrać. Najlepsza szesnastka została podzielona na 4 grupy czteroosobowe, a awans do ćwierćfinałów uzyskiwali pierwszy i drugi zawodnik z każdej grupy. W grupie A, nazwanej grupą zieloną, faworytem był zwycięzca Challenge’a Maciej Tokarski. W dość równej grupie nie miał kłopotów z wygraniem wszystkich trzech spotkań kolejno wygrywając z Piotrem Pacholczykiem 6/3, Januszem Nowakowskim 6/1 i Tomkiem Balcerowskim 6/1. Drugie miejsce w grupie wywalczył Piotr Pacholczyk, który w decydującym o drugim miejscu spotkaniu wygrał z mocno już zmęczonym Januszem Nowakowskim 6/1.

W grupie B, nazwanej żółtą, do samego końca ważyły się losy awansu do fazy pucharowej oraz rozstawienia w drabince. Maciej Sośnicki w pierwszym meczu wygrał z Grześkiem Janzenem 6/4. Miłą niespodziankę sprawiła pierwsza kobieta, która zakwalifikowała się do finałów Masters – Natalia Kowalczyk, która pokonała Michała Kulikowskiego 6/1. W drugiej turze spotkań Maciej wygrał z Michałem Kulikowskim 6/1, zaś Natalia Kowalczyk po niesamowitym thrillerze wygrała z Grzegorzem Janzen 7/6(4), zapewniając sobie tym samym miejsce w ćwierćfinale. O wygranej w grupie zadecydował ostatni mecz między Natalią a Maćkiem. Spotkanie mogło się podobać – oboje grali ofensywny tenis, Natalia wdawała się w długie i mocne wymiany, pokazując pazur i nie chcąc tanio sprzedać skórę. Dość powiedzieć, że od razu przełamała serwis Maćka, wyszła na prowadzenie 2/0, ale im dalej w las, tym bardziej Maciej narzucał swój styl gry i wygrywał dzięki sile fizycznej ostatecznie rozstrzygając mecz na swą korzyść 6/3.

Grupa niebieska rozpoczęła zmagania od meczu Krzyśka Zbyrasza z Czarkiem Pytlem. Czarek starał się przeciwstawić szybszą grą i o ile gemy były wyrównane, to górą był Krzysiek. W międzyczasie swoją batalię toczyli Marek Zalewski i Patryk Sadowski, który wygrał ostatnią edycję Mastersa. Marek zagrał bardzo dobre spotkanie i o ile jego serwisy nie zagroziły aż tak mocno, to jednak solidna gra i jedno przełamanie więcej dały mu wygraną 6/4. Druga tura spotkań zakończyła się podobnie jak w grupie B i było już wiadomo, kto będzie grał w ćwierćfinałach. Krzysztof Zbyrasz wygrał z Patrykiem Sadowskim 6/2, zaś Marek Zalewski zagrał lepiej końcówkę spotkania i przełamał serwis Czarka Pytla, wygrywając mecz 7/5. O wygranej w grupie musiał zdecydować bezpośredni mecz Krzyśka i Marka. Górą był ten pierwszy, który wygrał 6/1.

Grupa czerwona była uznawana za grupę śmierci, bo trafili do niej Tomasz Szałowski, Robert Bartoszewicz i Bartek Cherka. Wśród każdego z nich można było upatrywać faworyta do końcowego sukcesu. Pech jednak chciał, że w sobotę z powodu urazu kolana musiał wycofać się Robert Bartoszewicz. Tomek i Bartek wygrali swoje mecze przeciw Piotrowi Kowalskiemu odpowiednio 6/0 i 6/2, więc między sobą musieli rozstrzygnąć, kto wygra grupę. Górą był Bartek Cherka, który wygrał decydujące spotkanie 6/3.

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym spotkali się Bartek Cherka z Piotrem Pacholczykiem. Mecze obu panów zawsze były zacięte, więc można było liczyć, że i tam razem będą nas czekać emocje. Tymczasem Piotr, który miał w nogach jeden mecz więcej, był wyraźnie wolniejszy i w gorszej kondycji od rywala. Bartek spokojnie rozgrywał piłki, popełniał mało błędów, a gdy trzeba było wywierał presję i przyspieszał grę, dzięki czemu wygrał 6/2 6/3. Wielkie emocje zapewnił mecz Maćka Tokarskiego z Tomkiem Szałowskim. Ten drugi szybko wyszedł na prowadzenie 5/2, ale Maciek przełamał serwis rywala, następnie wygrał swojego gema serwisowego doprowadzając do stanu 5/4, ale w kolejnym gemie na przewagi to Tomek był górą i wygrał I seta 6/4. W drugim secie panowie grali gem za gem do stanu 5/4, kiedy to przy pierwszej szansie break pointowej, Maćkowi udało się przełamać Tomka i doprowadzić do remisu w setach 1/1. Tie break to koncert gry popularnego „Szałka”, który wyszedł szybko na prowadzenie 2/0. Przy kolejnej piłce wykładkę na woleju zepsuł Maciej posyłając piłkę na out, a na zmianie stron zrobiło się już 6/0. Kolejny punkt to koncert gry obronnej Maćka, który w tylko sobie znany sposób obronił 3 woleje i 2 smecze, by w końcu dać się skończyć Tomkowi. Tak przegrany punkt i stan 0/7 w tie breaku spowodował odcięcie skrzydeł. Ostatecznie Tomek wygrał super tie breaka i dzięki temu zameldował się w półfinale. Niesamowity przebieg miało też spotkanie Marka Zalewskiego z Maćkiem Sośnickim. Maciek pierwszego seta wygrał 6/3, a następnie w tym samym stosunku przegrał drugiego seta. Marek starał się ryzykować i grać ofensywnie. W tie breaku panowie grali punkt za punkt to stanu 8/8, kiedy dwa kolejne punkty po minimalnych outach rywala zdobył Maciej Sośnicki, wygrywając przepustkę do kolejnej rundy. Największe emocje przyniósł mecz między Krzysztof Zbyraszem a Natalią Kowalczyk. Krzysztof znany jest z żelaznej kondycji, zaś Natalia po meczu z Maćkiem Sośnickim wyglądała na bardzo zmęczoną i wydawało się, że będzie to szybki i jednostronny mecz. Nic bardziej mylnego! Natalia postanowiła grać cierpliwie, grała dużo do backhandu rywala. Kibice, którzy coraz tłumniej schodzili się na kort, byli świadkami coraz dłuższych wymian, a o wyników kolejnych gemów coraz częściej decydowały gry na przewagi. Pierwszego seta wygrał Krzysztof 7/5. W drugiej partii oboje grali gem za gem do stanu 4/4, wtedy to Krzysztof po raz pierwszy przełamał Natalię wychodząc na prowadzenie 5/4. Kolejny gem przyniósł spore emocje. Natalia wygrała dwie pierwsze piłki i była dwie piłki od wyrównania stanu meczu, aby następnie przegrać trzy kolejne piłki. Nasz rodzynek zdołał jednak obronić pierwszą piłkę meczową doprowadzając do równowagi. W grze na równowagi koniec końców górą był Krzyiek, choć mecz kosztował go wiele. Z pewnością było to jednak widowisko godne Mastersa, o ile Natalia przegrała mecz, to z pewnością zdobyła serca kibiców, którzy mocno dopingowali ją podczas spotkania.

Pierwszy dzień zmagań na korcie zakończył się specjalną imprezą przygotowaną przez Jacob Creek. Ambasador tej marki – Wojtek Cyran, wprowadzał nas w świat kolejnych rodzajów wina, pokazując jak je degustować z czym komponować. W międzyczasie mogliśmy delektować również potrawami kuchni australijskiej – fantastycznie przygotowanym daniom z łososia i kangura! Było pysznie! Smaczku kolacji dodawał fakt, że odbywała się na korcie tenisowym, co okazało się być strzałem w dziesiątkę. Atmosfera była fantastyczna, uczestnicy Mastera i klubowicze mieli świetną okazję na wspólne rozmowy i integrację przy lampce wykwintnego wina!

Niedzielne zmagania rozpoczęły mecze półfinałowe. W pierwszym zmierzyli się Bartek Cherka i Maciej Sośnicki. Od początku ton wydarzeniom na korcie nadawał Bartek Cherka, który grał bardziej ofensywnie, często szedł do siatki. Maciek grał dobrze przez pierwszego seta, lecz w drugim po prostu zabrakło już sił na tak szybką i zdecydowaną grę rywala. Ostatecznie Bartek wygrał 6/4 6/0 i po raz drugi z rzędu zameldował się w finale Mastersa. Drugi półfinał dostarczył sporo emocji. W pierwszym secie Tomek Szałowski wygrał 6/4, zaś w drugim jak feniks z popiołów odżył Krzysztof Zbyrasz, który zwolnił grę i starał się cierpliwie budować kolejne punkty. Strategia ta przyniosła efekty i Krzysztof wygrał wpierw seta 6/3, a następnie rozstrzygnął super tie break na swoją korzyść 10/7.

Niestety mecz finałowy nie dostarczył za wiele emocji. Krzysiek Zbyrasz był wyraźnie zmęczony długimi bataliami z Natalią Kowalczyk i Tomkiem Szałowskim, co powodowało, że nie nadążał za tempem gry, które narzucił Bartek Cherka. Ten dość często trzymał rywala na backhandzie i szedł do siatki kończąc kolejne wymiany. Tym razem nogi nie niosły Krzysztofa i po dość szybkich setach 6/2 6/1 to Bartek mógł świętować wygraną w Mastersie.

Bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom Mastersa za piękną walkę we wszystkich meczach oraz za fantastyczną atmosferę podczas całego turnieju. Już teraz zapraszamy do zapisywania się do zimowej edycji MTC Challenge. Mamy nadzieję, że będzie to jeszcze bardziej udana edycja, która dostarczy wszystkim pozytywnych emocji i zapewni ciekawą rywalizację. Zapraszamy również do obejrzenia galerii zdjęć pod linkiem http://www.tenismtc.pl/multimedia/galerie/turniej-masters-lato-2017/